Uderzyłem palcem o długi papieros, z którego ulatywał cienki dym, przez co mała porcja popiołu przecięła powietrze i upadła na popękany beton. Przyłożyłem go do ust, zaciągnąłem głęboko nikotynową trucizną, która popłynęła przez moje gardło i osiadła na wyczerpanych płucach. Wstrzymałem na chwilę oddech, rozkoszując się delikatnym pieczeniem w klatce piersiowej, a potem szary dym powoli wypełznął na zewnątrz przez moje wargi.
Idealną ciszę poranka przerwał dźwięk telefonu, który o tak wczesnej porze wydawał się zdecydowanie za głośny. Posłałem spojrzenie w stronę wychylającego się zza horyzontu słońca i przeklnąłem pod nosem tego, kto dzwoni o tak wczesnej porze. Leniwie podniosłem się z podłogi na balkonie i podniosłem telefon, który leżał za drzwiami. Stare, sponiewierane BlackBerry, które podarowała mi mama, kiedy dostałem się na studia.
Na wyświetlaczu pojawił się nieznany numer. Nacisnąłem przycisk akceptujący połączenie i przyłożyłem aparat do ucha.
- Słucham? - wychrypiałem. Nie używałem głosu od kilku dni, jeżeli można uznać za rozmowę kilka słów wypowiedzianych w sklepie.
- Czy rozmawiam z panem Jaredem Leto? - w słuchawce odezwał się młody, damski głos. Zmrużyłem oczy, zastanawiając się skąd go znam.
- Tak, a ja z kim mam przyjemność?
- Nazywam się Olivia Morse, pracuję jako pielęgniarka w Szpitalu św. Bartłomieja w Nowym Jorku. - przedstawiła się drżącym głosem. Uniosłem oczy do góry, próbując sobie przypomnieć, skąd znam to nazwisko. Jedyne co pamiętałem to pomarańczowy, dużo pomarańczowego.
- Nie interesuje mnie działalność charytatywna. - burknąłem, chcąc jak najszybciej zakończyć tę rozmowę. Sam głos Liv sprawiał, że cały się gotowałem.
- Może zainteresuje pana, że prosiła mnie o telefon do pana jedna z naszych pacjentek, która niedawno wybudziła się ze śpiączki klinicznej.
Serce zaczęło mi nerwowo kołotać, przepełnione nadzieją. Poczułem silny skurcz w brzuchu i żeby się uspokoić, strzeliłem sobie silnego policzka. Dlaczego nagle nie mogę ustać na nogach, bo kolana dygoczą mi jak zakochanej nastolatce? Dlaczego nieświadomie zrobiłem sobie tę jebaną nadzieję?
- Jaka pacjentka? - zapytałem na wydechu, nie mogąc oddychać, zupełnie jak w ten dzień, kiedy dowiedziałem się o jej śmierci. I przez kolejne siedem lat, na każde wspomnienie o niej.
- Skylar McCain.
__________
Bum. Tak jak obiecałam, jutro zawita do nas sierpień, więc powracam do publikowania.
Wciąż tajemniczo, mam nadzieję, że Was to nie zrazi. Postaram się wszystko dokładnie wytłumaczyć w pierwszym rozdziale, a przynajmniej większość.
Szablon jak na razie zostanie taki jak w tym momencie, ponieważ mam lekkie problemy ze znalezieniem szabloniarki chętnej o wykonania go. Ale wciąż szukam.
Jakie są Wasze pierwsze wrażenia? Jak Wam się podoba strona z bohaterami?
Jeżeli chcecie być informowani o następnych rozdziałach, proszę napiszcie jakikolwiek kontakt do siebie w komentarzu. Przypominam o zasadzie, według której informowane są tylko osoby, które skomentowały poprzedni rozdział. Chyba, że poproszą mnie o informowanie, chodzi tylko o to, że nie chcę nikogo zmuszać do czytania.
Enjoy.
CZEŚĆ KOCHANIE <3
OdpowiedzUsuńJestem, gotowa na wszystko! Awww, tak długo czekałam <3 Lidka, pls.
I śpiączka, i Sky, i Jay.
Btw w nos chcesz za papierochy? :<
Dobra, nie umiem komentować prologu, bo wiesz co w zasadzie myślę. Tak, tak. Masz mnie informować, tego mówić nie muszę.
Lidku :3
Witaj moja kochana czytelniczko. <3
UsuńJak długo, jak długo, ja na początku planowałam wstawiać dopiero we wrześniu. XD
Żeby tylko papierochy.. :D
Komentarz jest idealny. Oczywiście będę informować. <3
Asdfghjkl. - pierwsze wrażenie.
OdpowiedzUsuńJa i moje komentowanie. Jak zawsze chaotycznie, ale postaram się c:
A no tajemniczo, ale zapowiada się świetnie, nie mogę się doczekać 1 rozdziału. Jestem ciekawa, jak ma się Sky. Wstawiaj szybko :3
Cieszę się, że się podoba. <3
UsuńKomentowanie prologu jest trudne, bo mało tekstu i jeszcze zawsze tak jakoś tajemniczo. Ale wyszło świetnie. :3
Postaram się jak najszybciej wstawić.
MÓJ BOŻE, WARRIE
OdpowiedzUsuńProlog, jak to prolog, krótki, ale za to w JAKIM stylu. I powrót do opowiadania w ogóle w JAKIM stylu. Ostatnie słowa może mnie nie zaskoczyły,ale jak to przeczytałam to sobie smaka narobiłam na ciąg dalszy :3
Cóż, wiesz, że cię kocham i to co piszesz, więc naprawdę nie mam pojęcia, co jeszcze mogę dodać. Chyba tylko: czekam na rozdział 1. I mam nadzieję, że będzie szybko.
Jak zwykle pod anonimem- Smerf
Cześć Smerfku. <3
UsuńWiem, że może nie zaskoczyły, ale cały ten tekst to tylko otoczka wokół potwierdzenia, że Sky żyje.
Pierwszy rozdział idzie strasznie mozolnie, czekam na wenę, a na razie piszę miniaturkę oraz mam pomysł na jeszcze jedną, więc możecie trochę poczekać. :\\ Ale się staram! Po prostu nie chcę pisać na siłę.
Młoda, Ty mnie MUSISZ powiadamiać o nowych rozdziałach. Przyznam, że poprzedniego bloga nie czytałam, stanęłam na chyba dziesiątym rozdziale (wybacz, wrodzone lenistwo), ale tego będę czytać na pewno. Prolog krótki, ale naprawdę świetny. Zaintrygował mnie i zainteresował. Czekam na pierwszy rozdział. :3
OdpowiedzUsuńTwój Lisek. <3
Oboziu, prolog musi serio być fajny, skoro taki długi komentarz mi walnęłaś. :D To nie jest sarkazm, przyrzekam, po prostu znam Twoje komentarze i czuję się zaszczycona. XD Oczywiście będę powiadamiać. :3
UsuńMuszę się przyznać, że nie czytałam poprzedniego opowiadania. Na to sama nie wiem, jak wpadłam, ale dzisiejszego wieczoru, z ogromną nadzieją szukając czegoś wartościowego do przeczytania, w zakładkach znalazłam tego bloga :) Nie chcę pochopnie oceniać, mając za sobą jedynie prolog, ale muszę przyznać, że bardzo mi się podobało. Styl pisania nie jest banalny i wymuszony, a całość jest dopracowana charakterystycznym sposobem opisywania. Będę wpadać częściej i nadrobię poprzednie opowiadanie. Nie musisz mnie informować, zamierzam zaglądać regularnie :3
OdpowiedzUsuńWIEDZIAŁAM, ŻE ONA NIE MOGŁA ZGINĄĆ OK. Jakby zginęła to w sumie bez sensu, więc to było do przewidzenia :| ale to bardzo dobrze. Cieszę się, że tym razem będę mogła z niecierpliwością czekać na kolejne rozdziały, bo to jeszcze bardziej zachęca do czytania :D
OdpowiedzUsuńMisia.
Witam. ;)
OdpowiedzUsuńTo zacznijmy od ogólnego wyglądu bloga :D Podoba mi się, jest prosty, ale ładny. Tło jest asdfghjkl *u* No i ogólnie kolorystycznie mi się podoba! I gify z bohaterami genialne, wreszcie załadował mi się ten ostatni. I kogo widzę? Mishę! No, jestem ciekawa jaką rolę będzie pełnił ;)
Dobra, to teraz co do prologu - praktyka czyni mistrza! Krótki, ale bardzo dobrze Ci wyszedł, jedyne co mi podpadło to "jebana nadzieja" i małe powtórzenie w drugim akapicie - "(...)który o tak wczesnej porze " i potem "(...)przeklnąłem pod nosem tego, kto dzwoni o tak wczesnej porze ". Małe powtórzenie, no ale.. :P Aha i "przekląłem", bez n ;)
Wiedziałam, że Sky się obudzi, przeżyje, że będzie żyć, bez niej nie byłoby dalszej części... chyba, że Jared ma kogoś? Bo ta Olivia... kim ona do cholery była?!
Ile bohaterowie mają lat, bo zgubiłam rachubę? :D
Jeżeli dalsze rozdziały będą tak fajnie, lekko pisane to czekam z niecierpliwością! :3
Zrezygnowałam z szabloniarni, bo jakoś nie mam do nich szczęścia. Próbowałam jeszcze na innych stronach, ale chyba nie przypodobałam im się. W końcu sama go zrobiłam - prosto i sympatycznie. :3
UsuńRzadko zdarza mi się kląć (zawsze, ale to ZAWSZE zrobię w tym wyrazie błąd, klnąć ładniej mi wygląda XD) w opisach, ale teraz wydawało mi się to na miejscu.
Liv odegra tu dużą rolę, wpłynie na zwroty akcji i może gdybym ją lubiła to uznałabym ją za jedną z głównych bohaterek. Ale nie zapędzajmy się już tak.. :P
Jared i Sky mają po 24, bo z tego samego rocznika są. :3 Co do reszty bohaterów to może pojawi się przypis w tekście.
Miło mi słyszeć (czytać), że podoba się moje stawianie na "lekkość" treści, właśnie to ma różnić te dwie części, Pennyroyal Tea było ciężkie do czytania, ponieważ było drastyczne i strasznie ponure. Tu chciałabym uniknąć tej atmosfery. Co nie oznacza, że się nie pojawi! :P